Kubrick: I co Ci wyszło dobrego z tego klikania?
Bo to co było na plakatach różniło się mocno od tego co znajdowało się na biletach...
A i tak się okazało, że wejścia otworzyli około 19:45, a Coma zaczęła grać o 20:30,
zresztą według planu wywieszonego "w" i "na" Arenie Ursynów - oficjalnego planu.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hmnnn, co do samego koncertu? TRZYGODZINNA ReEEeEEeEEEeeeEeEewelacja
Coma w świetnej formie, wymyślna scenografia, b.dobre światła i eksplozja audiowizualna!
Już się nie mogę doczekać wydawnictwa DVD (a może i Blu-Ray?) !!!
Ufff... Zbyszek, Leszek, 100 Tysięcy Jednakowych Miast, Popołudnia Bezkarnie Cytrynowe,
jako niespodzianka (werble poproszę...) DYSKOTEKI z układem choreograficznym
Oj dużo tego było, dużo i pięknie. A teraz... idę spać.
i teraz zaluje ze urlopu sobie nie przedluzylem... w pracy i tak nic nie robie
Nie łam się, nie wszystko stracone
Materiał zarejestrowany. Oby tylko nie było tak jak z nagraniami z Toya Studios (tfu, tfu!)
sofronov: Racja, ale dzięki temu będą mieli bardzo dobrą sumę do wydawnictwa DVD.
Poza tym nie było źle, byłem już na wielu zmasakrowanych akustycznie koncertach Comy,
ten z Areny Ursynów zaliczam raczej do puli milszych doznań i wrażeń dźwiękowych.
Rzadko tu zaglądam i rzadko piszę, więc dziś nadrobię
I już po koncercie, nie pamiętam dokładnie setlisty, ale zaczęło się Zaprzepaszczonymi, potem pojawiły się (kolejność przypadkowa):
Pierwsze Wyjście z Mroku, Czas Globalnej Niepogody, Chaos Kontrolowany, Zbyszek, Spadam, Skaczemy, Tonacja, Trujące Rośliny, Transfuzja, Święta, System, Zero Osiem Wojna, Nie ma Joozka, Schizofrenia, Zamęt.
Na bisach Listopad, Popołudnia Bezkarnie Cytrynowe, Sto tysięcy, Cisza i Ogień, Świadkowie Schyłku Czasu..., Leszek Żukowski. Chyba niczego nie pominęłam
W międzyczasie jako bonusik zagrali "Dyskoteki" Wyszły cztery panie na scenę i sobie "tańczyły".
Co do samego koncertu na pochwałę zasługuje oprawa sceny (ściana na wstępie, potem te drzwi), chociaż to ze potem wielkie styropianowe kawałki tej ściany walały się po ludziach było już mniej przyjemne, oberwałam nimi parę razy, wbrew pozorom nie było to lekkie Efekty audiowizualne też na plus, widać że te kwestie były przemyślane i fajnie dopracowane.
Przyczepiłabym się do oświetlenia, myślałam że będzie z większym rozmachem, a było zwyczajnie (a może to kwestia tego, że jestem niska i nie wszystko widziałam ). Nagłośnienie - bywało lepsze
Chłopaki zagrali na poziomie, miałam wrażenie że gdzieśtam się nie zgrali, zobaczymy na DVD, bo pewności nie mam. Głos Roguca w porządku, choć zdarzyło się kilka niedociągnięć i mało przyjemnych dźwięków
Kontakt z publiką, nie wiem, dawno na koncercie nie byłam (chyba okey skoro wszedł/wskoczył w tłum, z kimś tam zagadał, zagrali to o co ludzie prosili i przekazał, że "Konrad kocha Izę" ), ale rozwaliło mnie jak przy Schizofrenii ludzie powtarzali różne odgłosy po nim, a potem różne odmiany śmiechu, aż Roguc powiedział "Nie dajcie zrobić z siebie wariatów/idiotów" czy jakoś tak, być może odnosiło się to do utworu, a być może nie Czasami mam wrażenie, ze nawet beknięcie by po nim powtórzyli.
Bardzo fajnie wyszło akcja przed bisami, kiedy wyjechali na takiej jakby małej platformie wysoko nad sceną - w sumie tylko przejechali, machali i robili jakieś tam dziwne pozy, ale niemniej jednak ciekawie to wyglądało
Co do publiki, standardowo, była kultura, trafiło się i bydło.
Podsumowując, były koncerty, które zrobiły na mnie większe wrażenie (chociażby Kraków w grudniu 2008).
Na Arenę poszłam z ciekawości, na zasadzie - sprawdzić co wymyślą. W ciągu ostatnich paru lat mój stosunek emocjonalny do muzyki Comy ulegał różnym transformacjom, teraz zmierza ku neutralności zmieszanej z sentymentem i stąd pewnie takie moje wrażenia.
Nie powaliło, ale podobało się i nie czuję się zawiedziona. Doceniam cała pracę i wysiłek jaki został włożony w przygotowanie się do koncertu, zarówno zespołu jak i całej rzeszy ludzi, których nie było widać.
Jeśli ludzie od montażu nie nawalą, powinno wyjść z tego coś całkiem dobrego
PS. Piąty chyba raz poprawiam swój wpis, bo ciągle coś mi się przypomina.
Mała uwaga, ale to do organizatorów - jak można nie przygotować odpowiedniego zaplecza jeśli chodzi o szatnię? Mnóstwo ludzi nie mogło zostawić kurtek, bo "już nie ma miejsca", "już nie ma wolnych numerków" i "proszę to sobie zabrać na salę", niefajne to było. Jednak maślane oczy a'la kot ze Shreka robią swoja, dzięki Bogu nie musiałam tego targać ze sobą. Pozdrawiam zatem Miłego Szatniarza
_________________ Kochać to dać komuś władzę, by mógł Cię zabić.
A ja nie chcę umierać.
Ostatnio zmieniony przez puella aeterna Czw Gru 10, 2009 1:27 am, w całości zmieniany 1 raz
Drodzy Comowicze, znalazłam aparat w pobliżu sceny!
Osobę, która zagubiła aparat zapraszam na priv.
O, a ja mam coś mniej cennego, ale jeśli ktoś nie wie co się stało z tego czarną obudową od telefonu (obstawiam, że to NOKIA), to mam ją ja Znak szczególny - jakaś żółta naklejka w kształcie elipsy.
_________________ Kochać to dać komuś władzę, by mógł Cię zabić.
A ja nie chcę umierać.
Właśnie wróciłem do domu Powiem tak, na żadnym koncercie nie dostałem takiego wycisku jak na tym. Pod sceną istne szaleństwo, gorąco jak diabli, trochę życie utrudniały nierówności płyty i brak powietrza Setlista super, właśnie tak to sobie wyobrażałem, Dyskoteki? Najlepsze co mogło mnie spotkać Choćby dla tego jednego utworu warto było jechać. Scenografia pomysłowa, motyw ze ścianą bardzo mi się podobał Warszawa i reszta świata, dzięki za doskonałą zabawę!
Zgadzam się. Wycisk był. Nie grali pod publiczkę choć sugestie publiczności brali pod uwagę.
Jedynym minusem była ochrona.
kamariot89 [Usunięty]
Wysłany: Czw Gru 10, 2009 8:41 am
Chłopcy się postarali, zaskoczyli mnie bardzo pozytywnie
Dominik znowu pokazał na co go stać, widać że był w żywiole
Co do setlisty - zaskoczył mnie jeden utwór ''DYSKOTEKI;) reszta standart .
Nie żałuję ,że pojechałam! Wręcz przeciwnie cieszę się ,że moglam tam być!!!
"Nie dajcie zrobić z siebie wariatów/idiotów" czy jakoś tak
debili
Coma super, moja szyja mniej super, gardło jeszcze gorzej, a mój dzisiejszy egzamin... lepiej nie mówić szkoda jednak, że tego smoke'a nie zagrali... I szkoda, że koszulek zabrakło
Wycisk był ale tylko w pierwszej połowie koncertu.
Później już wszystkim brakowało sił ale i kawałki "chłopacy" grali bardziej spokojne Rzeczywiście pot lal się strumieniami, nawet udało mi się otrzymać butem w głowę [choć przy 160 cm wzrostu nie jest to wcale takie trudne ] ale na barak powietrza bym nie narzekała, w porównaniu z innymi miejscami koncertowymi tu klima działała jak szalona.
I prawidłowo bo publika wydzielała nieziemską temperaturę momentami
Co do samego koncertu.
Nie był to w prawdzie koncert jak przy pierwszym wydaniu "rockowego rosołu" bo tamten był absolutnie magiczny ale i tym razem nie mam na co narzekać. Setlista absolutnie idealna i spełniające wszelkie moje pragnienia [DYSKOTEKI!!!! WWOOOOHOOO ] - jedyne co bym zmieniła to Leszka na Ekhart [marze o choć jednym comcercie BEZ Leszka!!].
Miejsca stojące w trzecim rzędzie pod scena mimo że dotarliśmy, gdy już grali "Zaprzepaszczone..." .
Muzycznie całkiem dobrze [chociażby w porównaniu ze Stodołą] , choć rzeczywiście za dużo basu momentami i jak dla mnie za mało wokalu ale tego mi notorycznie brakuje na comcertach, choć może to i lepiej bo w drugiej części koncertu Rogucowy głos dawał już znać o zmęczeniu materiału.
Scenografia, wizualizacje no i latanie w chmurach przy dźwiękach chóralnych - jak zwykle na dobrym poziomie. Momentami robiło wrażenie, momentami dawało do myślenia, momentami puszczało perskie oko do publiczność - to co lubię najbardziej.
Roguc paradujący w tłumie, pływający na tłumie, robiący uwagi na temat nierównego klaskania oraz sugestie pt. nie dajcie robić z siebie idiotów - bez względu na to czy dvd czy nie dvd taki sam! ;
Zespół widać, że starał się zebrać dobry materiał [ troszkę kosztem klimatu ale tylko troszkę], a publika dawała z siebie wszystko, że być istotną częścią tego wydarzenia. Młyn ma maxa kiedy trzeba, skupienie kiedy trzeba, na 100 tyś 99% płyty siedziało. Nawet całkiem mało chamskich odzywek czy podstarzałego już nieco "Coma grać, k**** mać", okoliczni koncertowicze uśmiechnięci, zmęczeni, kulturalni. Bez uwag
Porażką natomiast moim zdaniem było to co działo się na trybunach - jedna wielka STYPA! W połowie koncertu ruszyło się z miejsc kilka osób ale tylko po to żeby po dwóch piosenkach znowu usiąść. Przepraszam jeżeli kogokolwiek urażę ale poważnie nie ogarniam jaki jest sens w chodzeniu na koncerty rockowe i siedzeniu na tyłku w loży? [Mogę to zrozumieć w takich sytuacjach jak koncert w Trójce czy Jaworki gdzie nie ma warunków - ale hala? na siedząco?]
Podsumowując.
Comcert baaardzo udany. Nie tyle klimatyczny co maksymalnie energetyczny. Dawno się tak nie wyszalałam , a mojego kochanego z takim brakiem głosu po koncercie jeszcze nie słyszałam
Myślę, że to dobry materiał na fajne koncertowe wydawnictwo, którego osobiście nie mogę się doczekać chociażby dlatego, że przez swój wzrost jak zwykle połowa wydarzeń scenicznych mi umknęła. Dobrze, że choć listopad mogłam obejrzeć i posłuchać z góry
Pozdrawiam lewą stronę płyty, trzeci rząd od sceny !! Dzięki że nadal mam wszystkie zęby i zero większych siniaków! Dzięki Bogu panowie nawet w pogo zwracają uwagę na małe dziewczynki
Żeby nie odbiegać od tematu - a propos Roguca - zapomniałam, że jest po trasie, więc te nieczyste wejścia i niemiłe dla mnie dźwięki pewnie były efektem zmęczenia materiału albo jakiś problemów z gardłem, bo mimo kilku naprawdę fajnych momentów, słychać było, że coś nie do końca jest okey.
A co do klimatu, o którym wspomniała Sweetwitch, to faktycznie chwilami go zabrakło, ale myślę że bardziej w moim personalnym odczuciu, bo patrząc na ludzi wokół to bawili się świetnie.
Dla mnie najlepszym i najbardziej klimatycznym momentem były Zaprzepaszczone, zrobiły na mnie największe wrażenie.
Może po prostu nie mogłam się do końca wczuć i tyle.
sweetwitch napisał/a:
Przepraszam jeżeli kogokolwiek urażę ale poważnie nie ogarniam jaki jest sens w chodzeniu na koncerty rockowe i siedzeniu na tyłku w loży?
Sweetwitch - weź pod uwagę, że mogą być przeróżne powody wyboru trybun, jak i przeróżne sposoby przeżywania muzyki Też miałam chwilami ochotę usiąść i "popatrzeć na to wszystko z góry" (szczególnie, że i tak musiałam się nieźle gimnastykować żeby jedynym widokiem dla mnie nie były wypocone plecy jakiegoś chłopaka przede mną ) Choć przyznaję, jak kilka razy spojrzałam na tyły to aż mi się przykro zrobiło, że oni tak siedzą i nawet nie drgną. Ale nie czepiam się, bo po pierwsze sama nie jestem koncertową masochistką, lubię poskakać, ale często tak się wkręcam w muzykę, że lubię po prostu stać, gapić się i słuchać , po drugie ogólnie myślę, że dosyć trudno się "szaleje" wśród krzesełek, a po trzecie, gdyby Ci wszyscy ludzie z trybun wpakowali się na płytę, to chyba wszyscy byśmy się podusili i tyle by było koncertu Więc chwała im za to! Poza tym na koniec trochę ruszyło, więc tacy statyczni nie byli
Miałam kilka momentów, że miałam ochotę być na tych trybunach. Mam nadzieje, że żadna kamera nie uchwyciła tego jak ziewam
_________________ Kochać to dać komuś władzę, by mógł Cię zabić.
A ja nie chcę umierać.
Ostatnio zmieniony przez puella aeterna Czw Gru 10, 2009 10:55 am, w całości zmieniany 1 raz
Chłopaki nie zawiedli! Tak właściwie to brak mi odpowiednich słów, żeby opisać moje odczucia, jak zwykle Ale na pewno jestem zachwycona jakością. Była energia, był kontakt z publicznością w stylu Roguca Genialne nagłośnienie... No i zagrali co publika chciała Choć dla mnie zabrakło "Pasażera" "sto tysięcy..."-magia Mogłabym pisać i pisać...
Choć przyznaję, jak kilka razy spojrzałam na tyły to aż mi się przykro zrobiło, że oni tak siedzą i nawet nie drgną.
Nie drgną ? Ja jeszcze dziś nie czuję karku ani gardła !. . Ale faktycznie, obok mnie siedziała rodzinka i dzieciak dziwnie się na mnie patrzył, ale za to młoda koleżanka przede mną bawiła się równie wyśmienicie jak ja !. Pozdrawiam piękną młodą brunetkę z C1 rząd 4 !
_________________ ... i oto trzeba będzie dumnym krokiem iść bez twarzy w kolejny dzień ...
I już po koncercie, nie pamiętam dokładnie setlisty, ale zaczęło się Zaprzepaszczonymi, potem pojawiły się (kolejność przypadkowa):
Pierwsze Wyjście z Mroku, Czas Globalnej Niepogody, Chaos Kontrolowany, Zbyszek, Spadam, Skaczemy, Tonacja, Trujące Rośliny, Transfuzja, Święta, System, Zero Osiem Wojna, Nie ma Joozka, Schizofrenia, Zamęt.
Na bisach Listopad, Popołudnia Bezkarnie Cytrynowe, Sto tysięcy, Cisza i Ogień, Świadkowie Schyłku Czasu..., Leszek Żukowski. Chyba niczego nie pominęłam
Masz tu wszystko poza ciekawostką jaką były "Dyskoteki" połączone z występem 4 powabnych dziewcząt. Swoją drogą fajny refren ma ta piosenka. Taki... dyskotekowy. No i pierwsza była "Wola istnienia". Tyle że z głośników:)
Wklepuję setkę przepisaną z moich odręcznych notatek:
1. Zaprzepaszczone siły
2. Pierwsze wyjście z mroku
3. Czas globalnej niepogody
4. 08 wojna
5. Chaos kontrolowany
6. Trujące rośliny
7. Święta
8. Transfuzja
9. Zamęt
10. Dyskoteki
11. Nie ma Joozka
12. Tonacja
13. System
14. Skaczemy
15. Schizofrenia
16. Spadam
17. Zbyszek
Potem pierwszy bis:
18. Listopad (po piosence Roguc powiedział mniej więcej, że mają 3 bisy i że zagrają je czy tego chcemy czy nie:)
19. Popołudnia bezkarnie cytrynowe
20. Sto tysięcy jednakowych miast (zamiast tego miała być "Smoke on the water", ale jednak udało się zespół przekonać do "Stu..."; wszyscy usiedli, Roguc wyraził swój szacun i przypomniał, że sygnał do siadania powstał na koncercie w Lublinie i rozprzestrzenił się właściwie na cały kraj)
A potem Mojżesz dogadał się z falą ludzką, która rozstąpiła się, żeby Roguc mógł przejść suchą stopą i podać ludziom grabę. Całą główną część koncertu stałem z siostrzeńcem na samym środku płyty, ale po "Zbyszku" wyszliśmy, bo ogólnie kochanego małolata męczyła jakaś infekcja i nie wytrzymywał w tej duchocie. Tak o to nie dane nam było przybić piątki, faaaaaaak Potem fale ludzkie zamknęły się i Roguc wypłynął na nich na scenę i najpierw powstała
21. Cisza, a po niej Ogień
Ash napisał/a:
Konrad kocha Izę
- mi się zdawało, że to Iza kocha i w dodatku Adriana, ale byłem już nieźle trzepnięty przez pływającego na publice nurka, który spadł mi na głowę i nadwyrężył kark:)
I drugi bis:
22. Świadkowie schyłku czasu (w tym miejscu - lub gdzieś w trakcie - mogła być "Ostrość", której zabrakło mi w koncercie, ale cóż, będzie następnym razem:)
23. Leszek Żukowski (fani próbują klaskać, ale Roguc mówi: "Uspokójcie się, klaszczecie nierówno, to nie ma sensu:)
Podsumowując:
Szaaaaaaaaał!!! Wyskakałem się, wybawiłem, pośpiewałem, nie było żadnego machania aparatem ani wymieniania baterii w trakcie piosenki czy temu podobnych głupot. Czysta zabawa, baaardzo mi się podobało. Świetny był pomysł ze styropianowym murem, co bystrzejsi zamiast odbijać dalej łapałi te klocki i stawali na nich, żeby lepiej widzieć:)
_________________ Comę back!
Ostatnio zmieniony przez studendt Czw Gru 10, 2009 11:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
Nie wyobrażam sobie DVD koncertowego, bez tego kawałka
To ja się teraz zastanawiam ile WYTNĄ z tego koncertu... trzygodzinnego koncertu.
Teoretycznie DVD9 pozwala upchnąć do ok. 4 godzin materiału, więc mam nadzieję,
że zmieszczą absolutnie wszystko z wczorajszego wydarzenia...
Ale z drugiej strony mam spore obawy, że ze 180 minut zostanie dużo mniej
http://www.cgm.pl/galeria.php?gallery_ID=5368
kolejne zdjęcia
Na zdjęciu 78 i 83 to Ty?
studendt napisał/a:
Konrad kocha Izę
- mi się zdawało, że to Iza kocha i w dodatku Adriana, ale byłem już nieźle trzepnięty przez pływającego na publice nurka, który spadł mi na głowę i nadwyrężył kark:)
Chyba jednak ktoś kocha Izę. Na zdjęciu 99 jakiś facet trzyma kartkę z sercem i napisem IZA
_________________ The thing I treasure most in life cannot be taken away...
studendt napisał/a:
Konrad kocha Izę
- mi się zdawało, że to Iza kocha i w dodatku Adriana, ale byłem już nieźle trzepnięty przez pływającego na publice nurka, który spadł mi na głowę i nadwyrężył kark:)
Chyba jednak ktoś kocha Izę. Na zdjęciu 99 jakiś facet trzyma kartkę z sercem i napisem IZA
22. Świadkowie schyłku czasu (w tym miejscu - lub gdzieś w trakcie - mogła być "Ostrość", której zabrakło mi w koncercie, ale cóż, będzie następnym razem:)
TO NIE BYŁO OSTROŚCI ??? Szkoda, szkoda, teraz to napewno nie kupię tego DVD
Ale tak serio, to naprawdę mi przykro z tego powoduL:(
Cytat z relacji w interia.pl: "Po kilku minutach przerwy, wyszli ponownie, by rozpocząć bisy. Wątpię, by ten materiał również znalazł się na zapowiadanym DVD, ale trzeba dodać, że Coma grała jeszcze co najmniej trzy kwadranse, wprowadzając fanów w stan ekstazy"
Czyżby koncert miał być wydany niekompletny?
_________________ It's time for you and me to fuck the law.
tez mi się tak wydaje że koncert na dvd skończy się na tym filmiku i tym jak wychodzili przez drzwi. Bisy były dla nas chyba tylko a nie na potrzeby dvd.
_________________ ... i oto trzeba będzie dumnym krokiem iść bez twarzy w kolejny dzień ...
koncert niesamowity:) to cud że żeber nie straciłam ...świetny kontakt Roguca z publiką zauważyłam że Pan Dominik co chwile uśmiechał sie i strzelał dziwne miny do publiki w coraz to inne strony chyba dużo znajomych rozpoznawał na płycie:)
Ale miło że i mnie rozpoznał pomimo radykalnej zmiany koloru włosów
Wracając do koncertu świetny był ten mur , szkoda że Roguc nie pływał po tej drugiej stronie widowni:(
I nareszcie doczekałam się zaprzepaszczonych , stu tys i schizofrenii
aha i z góry dzięki chłopakowi który stał za mną i któremu usiadłam na kolanach podczas stu tys.
(wygodnie było):)
podsumowując koncert było po prostu N I E S A M O W I T Y....:)
publika spisała się na medal:)
A propos aktywnego vs. pasywnego uczestniczenia w koncercie rockowym: wczoraj spotkałem się z czymś dziwnym. Po raz pierwszy chyba. Pod sceną radość, wycinanie hołubców i rokjendrol. Ale dotrzeć pod scenę - to był problem. Dwóch gości ZAGRODZIŁO mi drogę kiedy, uprzejmie (nie piję, więc nie były to żadne pijackie subiektywne odczucia) próbowałem się przedostać do przodu. Inny gość, który pchnięty został do przodu chyba przypadkiem, dostał z bara od jakiegoś typka, który minę miał jak wiking gotów rozpłatać nieszczęśnika swoim obosiecznym toporem (+20 do siły). Mały apel; Ludu! jeśli ktoś zawadzi łokciem albo otrze się na koncercie rockowym to bez paranoi i agresji. Smutek.
studendt napisał/a:
Konrad kocha Izę
- mi się zdawało, że to Iza kocha i w dodatku Adriana, ale byłem już nieźle trzepnięty przez pływającego na publice nurka, który spadł mi na głowę i nadwyrężył kark:)
Chyba jednak ktoś kocha Izę. Na zdjęciu 99 jakiś facet trzyma kartkę z sercem i napisem IZA
no bo to Adrian Izę kocha
Adrian kocha Izę, taka jest właściwa wersja
studendt dzięki wielkie za setlistę
drummer_lodz napisał/a:
Cytat z relacji w interia.pl: "Po kilku minutach przerwy, wyszli ponownie, by rozpocząć bisy. Wątpię, by ten materiał również znalazł się na zapowiadanym DVD, ale trzeba dodać, że Coma grała jeszcze co najmniej trzy kwadranse, wprowadzając fanów w stan ekstazy"
Czyżby koncert miał być wydany niekompletny?
Oby nie, to zdecydowanie obniży jego jakość sentymentalną... No i ludzie na 100tys. tego nie może zabraknąć na DVD, nie ma mowy!
mnie co prawda tam nie było i może teraz czepiam się szczegółów ..
ale
Dlaczego wszyscy piszecie mur... ze zdjęć to odniosłam wrażenie, że to jakaś kamienica była nie mur ... no ale ja tam nie wiem tak na 100%.
Przepraszam jeśli piszę nie na temat.
_________________ "I'll laugh until my head comes off"
chodziło o to żeby wystrój sceny pasował do treści piosenki - zaprzepaszczone. To był mur z klocków styropianowych i rzeczywiście miał scenerię kamienicy.
_________________ ... i oto trzeba będzie dumnym krokiem iść bez twarzy w kolejny dzień ...
Jeśli to prawda, że materiał z bisu nie będzie na DVD, to wielka szkoda... Świadkowie(...), Leszek, Sto tysięcy??
Też wydaje mi się, że była to kamienica - jakieś postacie widać w oknach
_________________ The thing I treasure most in life cannot be taken away...
Na pewno bisy znajdą się na DVD, raz, że nie graliby na bis aż tylu utworów, a dwa, że znalazły się tam sztandarowe kawałki. Na tej trasie nie grają raczej Leszka, zagrali go właśnie dla koncertówki. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
fakt te skarpetki to był słaby pomysł , ale w momencie gdy Roguc podniosl jedna z nich to na mojej twarzy pojawił się uśmiech, nawet teraz gdy to pisze to sie smieje, to było takie głupie że aż śmieszne.... a co do koleżanki Iwo to widziałam Cię stałaś zaraz za mną na dworzu przed wejściem i za mną przed tymi drzwiami w srodku ... czarne włosy, czerwona bluzka może kojarzysz??
dobra nie zbaczam z tematu, bo zaraz ktos przywoła mnie do porządku:)
ale kurcze żeby Lśnienia nie było..........:( smutno...:)
a co do bisów to wydaje mi sie że będą na dvd w końcu te 100 tys i świadkowie.....
Bisy powinny sie pojawic. Na oficjalnej setliscie nie bylo jedynie Leszka.
Jeśli za oficjalną setlistę uznajemy tą, która jest na zdjęciach na cgm, to w planach poza Leszkiem nie było też Listopada i Świadków. To tak w ramach wyjaśnienia Nie żebym się czepiała
_________________ Kochać to dać komuś władzę, by mógł Cię zabić.
A ja nie chcę umierać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach